12 mar 2012

sobotnia wycieczka objazdowa

Dzień pełen wrażeń. To w skrócie. Brak mi weny i nie wiem co pisać, ale obiecałam Ewci, że będzie nowy post, więc się biorę! Zacznę od zdjęć:-)
Chronologicznie- najpierw Fatima.

to co mi się podobało najbardziej:

to co w Fatimie charakterystyczne:


i to, o czym nie wiedziałam- czy ktoś może mi powiedzieć o co chodziło ze świeczkami? Co niektórzy twierdzą, że im dłuższa świeczka, tym większa pokuta...biorąc pod uwagę zachowanie ludzi, coś w tym jest...

Ale, że w Fatimie mało czasu mieliśmy i zwiedzić się nie dało, to i za dużo miejsca jej tu poświęcać nie będę. Czas na Batalhe- zwiedzanie zaczęliśmy od słit foteczek z rąsi:

Martunia umie

Ania, Aga i Wituś też umieją...a Bartek...

...Bartek nie umie :-(

Później przyszedł czas na zdjęcia- klasztor PRZEPIĘKNY! Na pierwszy rzut oka podobny do tego Hieronimitów w Lizbonie, (tak wiem, wciąż nic nie napisałam o pobycie w Lizbonie...już nic nie obiecuję, ale może mi się kiedyś będzie nudziło;P) a Ani przewodnik potwierdził moje spostrzeżenia! Ma się ten zmysł! :D

tak więc oto ja i klasztor:

a oto klasztor sam. Po prawej widać dwie nie skończone wieże...500 lat temu zaczęli... a my się na Anię denerwujemy, że 2 lata magisterkę pisze!

detale:


i w środku:

i na zewnątrz...hmm...słit foci nigdy za wiele;-)

no ale wróćmy do klasztoru...



a tu żołnierze na warcie:-) Ania twierdzi, że przystojni... jak dla mnie- za niscy!


a w muzeum polski akcent:-)

Na koniec wylądowaliśmy w Obidos, malutkim miasteczku, o którym mówi się, że zachowało w sobie klimat średniowiecza. Może i coś w tym jest, ale, ponieważ pojechaliśmy tam na festiwal czekolady, to w oczy uderzyły bardzo współczesne komercja i konsumpcjonizm. Mimo to, dało się dostrzec urok miejsca, chociaż słonko robiło co mogło, żeby uniemożliwić nam podziwianie widoków;-)




po tym ogródku przechadzały się sarenki:-)

widok z drugiej strony nie był już taki "rażący" 


a tu zaczyna się festiwal czekolady





Witek jak zawsze łobuzował...


a później się dziwił, że Pan Żaba nim pogardził!

Na koniec zamek. Zamknięty, ale mamy nadzieję, że tylko ze względu na festiwal i że jak tam wrócimy to będzie można zwiedzić. Robi wrażenie:-)



I to już koniec, a ja tam było, czekoladę piłam, a co widziałam to Wam pokazałam:P (zawsze bardzo lubiłam to zakończenie w bajkach!)

4 komentarze:

Anonimowy pisze...

komentarz sprawdzający :D /ewcik

Pumba pisze...

aż chciałoby się kliknąć "lubię to" :D

Karola pisze...

uwielbiam Cię! i uśmiecham się do Ciebie właśnie! :) strasznie przyjemnie się czyta Twego blogaska! :*

Karola pisze...

a, i chcę Twoje bryle!!! :D
(wysięgnik do aparatu też masz niezły... ;)